Dawno, dawno temu, w odległych czasach, wśród gęstwiny Puszczy Kozienickiej, stała skromna chata, w której mieszkał wraz z rodziną ubogi bartnik Maćko. Powiadano również, że w tamtejszej kniei trzy albo cztery gniazda niedźwiedzia się kryły. Kiedy król Jagiełło to usłyszał, zaraz zapragnął spotkania z kosmatym, lecz w pościgu za zwierzyną król odłączył się od innych myśliwych i zagubił w gęstym lesie. Po wielu godzinach poszukiwań król dotarł na skraj puszczy, gdzie dostrzegł starą chatę. Zmęczony, ostatkiem sił dotarł do chatki, zapukał i poprosił o nocleg. Gospodarze przyjęli nieznajomego bardzo gościnnie. Zaoferowali mu nie tylko nocleg, ale również nakarmili go i napoili. Rankiem król serdecznie podziękował za gościnę i wyruszył w dalszą drogę. Kilka dni później w podzięce za okazaną mu pomoc, król wezwał chłopa przed swoje oblicze i mianował go królewskim bartnikiem.