Na rzece Żała, tam gdzie dziś rozciąga się malowniczy staw, w dawnych czasach były moczary i bagna, nad którymi unosił się drewniany mostek. Legenda mówi, że pod mostem tym diabeł zakopał ogromny skarb, złożony ze złota, srebra i diamentów. W pilnowaniu klejnotów pomagały mu czarownice, które w noc świętojańską urządzały w puszczy sabaty, doglądając przy tym cennego kwiatu paproci. Wielu chciwych śmiałków z bijącym sercem oczekiwało samej północy, ażeby zdobyć kwiat cudowny, pełen czarodziejskiej mocy. A, że paproć objawia się tylko na chwilę i w mgnieniu oka natychmiast niknie niełatwo go zdobyć. Pojawieniu się jego towarzyszą grzmoty oraz pioruny. Jeśli to nie odstraszy poszukiwacza wówczas w całej brzydocie swej pojawia się sam diabeł a kwiat zaraz za nim. Powieść ludowa głosi, że znalazł się śmiałek Jaśko, który diabła i czarownice oszukał, goszcząc się z nimi gorzałką ich częstował. A gdy o północy diabeł i wiedźmy się popili, kwiat paproci zerwał. Ujrzał wtedy skarby wszelakie pod mostem przez diabła ukryte. Chyżo wtedy na mostek chciał wbiec, lecz zahaczył o leżący obok kamień i runął na deski jak długi. A że chłop był rosły mostek się pod nim zawalił a sam w wodzie się skąpał. Wtedy diabła obudził, który chłopa ze złości do piekła wnet strącił. Dzisiaj mostek jest murowany, lecz nadal ludzie powiadają, że diabły skarby tam chowają i po nocach śmiałków straszą.