Dawno, dawno temu żył w Kozienicach młody kupiec. Zachłanny był bardzo, więc w pogoni za pomnażaniem majątku, nawet czarna magia zaczął się parać. Pewnego razu wyczytał ze starych ksiąg, jak diabła przywołać. Wnet zapragnął te sztukę wypróbować. Udał się, więc w nocy do puszczy – miejsce bezludne i puste. Tam wygłosił znalezione zaklęcie. Ledwie skończył, naraz zagrzmiało, błysnęło i przed kupcem pojawił się sam diabeł. Nie minęło wiele czasu, a dogadali się ze sobą i pakt zawarli. Zgodnie z cyrografem kupiec obiecał oddać swoją duszę. W zamian za to diabeł skarbów całe mnóstwo miał mu sprawić i tydzień wolności dać mu obiecał, aby się tym bogactwem mógł nacieszyć. A żeby wszystko przed chciwym okiem ludzkim schować, polecił kupcowi skarbce z desek wybudować i ziemia je potem nakryć. Jak rzekł tak się stało. Z pomocą diabła przed świtem cztery kopce stanęły. W pierwszym złota było co niemiara. W drugim talary srebrne brzęczały. Trzeci zaś pełen był klejnotów. Czwarty kopiec diabeł sprawił sobie, by wygodnie na duszyczkę w ukryciu czekać. Kupiec zaraz za pas złota napchał, sakiewkę talarami nabił, a za pazuchę precjozów nałożył i wnet do miasta wyruszył. Tam zaś jak wielki pan sukna na nowy żupan zakupił, a w karczmie suto sobie podjadł i wypił. I tak miło mijały mu kolejne dni, aż tydzień miał się ku końcowi. „Co by tu zrobić? Jak diabła przechytrzyć? – myślał kupiec. Wnet nagle myśl sprytna do głowy mu wpadła: wczesnym świtem do czarciego kopca się podkradnę i deski przepiłuję. Wtem sklepienie się na biesa zawali i złą siłę do piekła pośle. I tak też zrobił, lecz głupi nie nie wiedział, że diabeł – budowniczy wszystkie kopce ze sobą połączył. A deskę uszkadzając, tym samym wszystkie kopce ze skarbami na zawsze w ziemi pochował. Od tamtej pory ludzie powiadają, że bogactwa nadal w ziemi się znajdują. A pod dzisiejszą leśniczówką wejście tajemne do kopców jest ukryte.